Początki szycia

Jednym z moich wspomnień z dzieciństwa jest charakterystyczny furgot maszyny do szycia. Babcia była krawcową i wakacje często były czasem kiedy mogłam obserwować jak materiał fruwał z zastraszającą prędkością pod igłą starej łucznikowej maszyny. Babcia potrafiła wyczarować cuda. Jako niemowlak miałam sukienki i śpioszki uszyte przez domową rodzinna Krawcową. Z sentymentu jedna sukieneczka pozostała i pewnie będzie ją nosiła nasza mała Księżniczka.

Tak więc, maszyna jako taka nie była mi obca. Ale tajniki szycia to już inna bajka. Trzeba mieć wiedzę, doświadczenie i jak to Babcia mawiała- „dryg w rękach”. Wcześniej nie ciągnęło mnie do szycia ale od kiedy zostałam mamą i przeprowadziliśmy się na wieś, poczułam potrzebę realizacji siebie. Zaczęło się niewinnie, jeszcze rok temu i jeszcze na babcinej maszynie. Później natłok obowiązków domowych trochę spowolnił moje szyciowe poczynania ale pomysły pozostały w głowie i czekały..

Aż przyszedł czas świąt i moi bliscy po raz kolejny udowodnili, że czasem jednak słuchają co tam trajkoczę 🙂 Na Mikołaja dostałam piękną, nowiutką „Kasię”.

lucznik-katarzyna-444

I tak, zagościła u nas na salonowym stole na dobre. Nie powiem, na początku nie bardzo się dogadywałyśmy.. łamanie igieł i plątanie nitki zdarzało się dość często ale teraz już śmigamy obie całkiem sprawnie.

Od czego zaczęłam? Nie coś prostego, nie nie, ja nie uszyje sukienki? Ja nie dam rady? I tak prawie po trzech tygodniach walki, potu i łez powstała pierwsza w moim życiu sukienka na dodatek ciążowa. W tym miejscu muszę pochwalić mojego cudownego Męża, który w chwilach zwątpienia i prucia kolejnego fragmentu dodawał mi kurażu i kazał się nie poddawać 🙂 No i w końcu się udało 🙂 Duma mnie rozpierała niesamowita i co? Pochodziłam w niej dwa tygodnie bo brzuszek w międzyczasie urósł i już się w nią nie mieszczę 🙂 ale co tam- sukienka jest i dumnie wisi w szafie 🙂

Zdecydowałam się na zwykłą dresówkę, żeby było w miarę wygodnie  luźno:) Korzystałam z wykroju ze strony www.papavero.pl– fantastycznie opisana konstrukcja i wskazówki do szycia. Wydruk wykroju jest trochę czasochłonny i trzeba dokładnie się wymierzyć, żeby dobrać rozmiarówkę. Ja drukowałam wykrój chyba trzy razy..:) tak tak początki:) Ale ważne, żeby się nie zniechęcać, prawda?:)

A oto moje pierwsze poważne dzieło, które względnie nadaje się do pokazywania.

2a

3a

Z wykończenia dekoldu jestem szczególnie dumna. Pierwszy raz w ogóle miałam do czynienia z lamówką. Filmiki na youtube pomogły. Chociaż przy wszywaniu ostatecznym trzęsły mi się ręce jak galareta. Na szczęście wyszło w miarę prosto i nie pomarszczono.

SAM_3844

Co ważne, żeby na początku szyciowej przygody, kiedy jeszcze brakuje wprawy, wszystko sobie dokładnie fastrygować. Ja chciałam pospieszyć- nie opłaca się to, szycie wymaga czasu i trzeba się z tym pogodzić.

Jedyne co bym zmieniła szyjąc ten model drugi raz to wykończenie dołu. Moim błędem było podłożenie go dwukrotne i przeszycie podwójne. Zrobił się za ciężki i podczas chodzenia zdarzało się, że się brzydko wywijał.

SAM_3856

Ale uczymy się na błędach. Następnym razem uda się zrobić to lepiej 🙂

Generalnie „pierwsze koty za płoty”, sukienka jest, nie idealna ale moja własna:) super wygodna i po ciąży pewnie będę w niej jeszcze chodziła (bo nie oszukujmy się, brzuszek tak szybko nie ginie..:))

Mam na imię Ola. Jestem żoną fantastycznego Męża i mamą dwóch najcudowniejszych Szkrabów- Michałka i Helenki 🙂
0 comments
  1. fantastyczna! jak na pierwszą,jestem pełna podziwu 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *