Warsztat małego majsterkowicza

Dziś coś z innej bajki, nie szyciowo a majsterkowo:)

Nasz Syn należy do grona dzieci “latających” tzn. nie posiedzi za długo w jednym miejscu. Dlatego z utęsknieniem wyczekiwałam czasu kiedy będzie już ciepło i będziemy mogli dużo czasu spędzać na świeżym powietrzu.  I wreszcie jest super pogoda na przesiadywanie w ogródku. W naszym wypadku przesiadywanie to złe określenie bo z siedzeniem to nie ma wiele wspólnego. Generalnie Misiek nie siedzi w ogóle a i osoba się nim opiekująca nie za bardzo, bo nasz artysta, potrafi wejść w każdą dosłownie dziurę:) Nie no, żeby nie było, cieszymy się, że nasze dziecko jest tak kreatywne:) ale..

Dlatego jeszcze wczesną wiosną wymyśliłam, że musimy go czymś zająć. Wykombinowałam warsztat małego majsterkowicza. Poszperałam w Internecie i ceny gotowych zabawek mnie przeraziły. Ponadto uważam, że czasem fajnie jest coś zrobić razem dla Malucha. I tak przekonałam Męża, że damy radę sami zrobić porządną zabawkę dla naszego Syna.

Zaczęłam od przeglądu garażu, składziku ze starymi meblami, stodoły dziadków i…opłacało się:)

Wystarczyła stara szafka, zwykła skrzynka po jabłkach, kij od szczotki, kawałek parapetu i.. śmigło od starego przedpotopowego odkurzacza 🙂

Mąż na to wszystko popatrzył, podrapał się w głowę i zaczął działać:)

A oto efekt:

SAM_3895

W sumie cały koszt przedsięwzięcia ostatecznie zamknął się w 20zł :)- kupiliśmy dwa spray’e do pomalowania konstrukcji i cztery koszyczki na narzędzia.

Uszyłam dwie kieszonki. Wykorzystaliśmy zwykłe korki po mleku i ketchupie:D zawieszone na sznurku- teraz uczymy się liczyć.

Jest i śmigło 🙂

SAM_3893

Dokręciliśmy od spodu małe kółeczka, żeby móc przesuwać cały warsztat- super sprawa bo kiedy jest np. duże słońce w jednym miejscu można spokojnie przetransportować całą zabawę w inny kąt.

Z parapetu zrobiliśmy daszek, mój Inżynier-Mąż pomyślał też o zabezpieczeniach, plastikowych nakładach, żeby się Misiek w ferworze zabawy o ostre krawędzie nie pokaleczył.

A co z asortymentem narzędziowym? Fajnie jest mieć rodzinę z dziećmi. Popytałam, okazało się, że są zabawki tego typu po starszych dzieciach. Także są piły, młotki, śrubokręty itp. 🙂

SAM_3630

Efekt jest taki, ze Misiek siedzi w przy warsztacie każdą wolną chwilę:)

SAM_3891

Owszem, można kupić tzw. gotowca, piękny kolorowy warsztat. Ale satysfakcja ze zrobienia czegoś po pierwsze wspólnie, po drugie dla dziecka jest nieporównywalna. Poza tym kiedy widzisz jak Misiek zapalczywie tłucze młotkiem albo kręci wiertarką i się śmieje- to dopiero jest bezcenne.

Także polecamy wspólne majsterkowanie.

Mam nadzieję, że ten wpis posłuży jako inspiracja, na prawdę wystarczy tylko trochę czasu, chęci i wyobraźni.

Mam na imię Ola. Jestem żoną fantastycznego Męża i mamą dwóch najcudowniejszych Szkrabów- Michałka i Helenki 🙂
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *