Drugie podejście- sukienka ciążowa/ pociążowa

Moje drugie podejście do szycia sukienki było zmotywowane tym, że mieliśmy imprezę rodzinną a na mnie już nic  “nie leżało” 😉 tzn. rosnący brzuszek skutecznie uniemożliwiał wbicie się jakąś w miarę elegancką kieckę. Nie powiem, przeglądałam ofertę sklepów z odzieżą ciążową, ale..ceny mnie poraziły..No i decyzja zapadła, uszyję sobie coś sama, a co!

Tak wyglądał początkowy bałagan:)

SAM_3443

Materiał kupiłam na jednej z grup na facebooku. Odkąd zainteresowałam się szyciem te fora są nieocenioną skarbnicą wiedzy 🙂 Koszt materiału wyniósł 25zł 🙂 a i tak za dużo go kupiłam, więc jeszcze został i czeka na swój czas 🙂

Materiał okazał się lekki i prosty w szyciu- ufff miałam szczęście bo jeszcze nie ogarniam rodzajów tkanin 🙂

Tak wiem, trochę z dziwnej strony zaczęłam tą moją przygodę z sukienką, najpierw materiał, później krój ale co tam, kto powiedział, że wszystko musi być logiczne. Mi akurat spodobał się materiał:D

Pozostało wybrać wykrój. Padło na Burdę 3/2016

crop_center_top_195x240_195x240

Spodobał mi się jeden fason z numeru z sukniami ślubnymi- wiem ambitnie 😀

To było moje pierwsze podejście do tej gazety. Kiedy rozłożyłam na stole wkładkę ze środka- wykroje- ogarnęło mnie przerażenie. Mąż skomentował tylko, że to wygląda gorzej niż jego mapy projektowe.. No cóż ale trzeba było się zmierzyć  z tym zwojem linii i kolorów. Poczytałam najpierw instrukcję, co do czego i jak się nazywają poszczególne oznaczenia. Później przeczytałam kilka instrukcji korzystania z wykrojów Burdy w Internecie. Jak to zwykle bywa..nie taki diabeł straszny 🙂 Okazało się to wszystko całkiem proste 🙂

Po przeniesieniu elementów wykroju na pergamin, zaczęło się wycinanie i układanie na materiale. I kolejne wątpliwości, czy aby dobrze ułożyłam, czy aby dobrze skroje, ile na te szwy zostawić…ah Internet  pomoże ale i metody prób i błędów nie da przecenić 🙂

Jednym z potknięć znów był nieszczęsny dół sukienki, ponieważ w Burdzie rozmiarówka jest trochę zawyżona, całość sukienki była o jeden rozmiar za duża. No nic o ile z ramionami i barkami można było coś zrobić- udało się pozwężać. Przystąpiłam do skrócenia całości bo wychodziła gdzieś za kolano. No i jak obciachałam..to cóż, może do sypialni by się nadawała ale nie na wyjście 🙂 Aha i jeszcze zapomniałam, że jak obetnę wszystko równo to przód z brzuszkiem będzie “wył” 🙂 Widać na zdjęciach..

I tu muszę się przyznać, że był kryzys- znów miałam rzucić całość do szafy i zapomnieć, że chciałam coś szyć:)

Ale tym razem z pomocą przyszła mama 😀 Doradziła mi koronkę na dole, co by spróbować uratować sukienkę. Kupiłam kremową gipiurę, troszkę cięższa i ładnie się komponowała z pudrowo-różowym materiałem.

SAM_3836

Ale sama bym sobie nie poradziła. Ja byłam żywym modelem (nie dorobiłam się jeszcze krawieckiego manekina) a mama przyłapywała szpilkami ratując przy okazji wyjący przód. Teraz już wiem, że przy odstającym i rosnącym brzuszku trzeba dodać jakieś 3cm materiału z długości, żeby przód równał się z tyłem.:)

Tył sukienki by z zakładką- na szczęście wszystko wytłumaczone jak uszyć, chociaż i karczek musiałam zwężać. W każdym razie od tyłu wygląda to tak:

SAM_3692

W moim odczuciu wisienką na torcie jest koralikowy kołnierzyk. Dodaje sukience elegancji i “grzeczności”. Miałam ten kołnierzyk już od wieków gdzieś w szkatułce i nigdy go nie założyłam, aż w końcu się doczekał. Doszyłam go delikatnie do linii brzegu dekoltu. Jeśli mi się znudzi bez problemu mogę go odpruć 🙂

SAM_3833

Powiem Wam, że jestem dumna z tej sukienki. Na okres ciąży sprawdziła się rewelacyjnie. Podejrzewam, że będzie również później dobrze maskować mankamenty figury 🙂 Także pierwsze podeście do Burdy uważam za udane 🙂 Warto próbować i się nie poddawać:)

SAM_3691

SAM_3697

SAM_3695

Mam na imię Ola. Jestem żoną fantastycznego Męża i mamą dwóch najcudowniejszych Szkrabów- Michałka i Helenki 🙂
0 comments
  1. pięknie wyglądasz! 😀 super, że dało się ja odratować 😀

  2. Bardzo ładna sukieneczka 😉 I leży świetnie!

  3. Pięknie uratowałaś sukienkę tą koronką, w pierwszym momencie pomyślałam „oj kusa kiecka”, a tu proszę jak ładnie wyszła 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *